Trener personalny – czy warto?

Wiele osób zastanawia się czy warto skorzystać z pomocy trenera personalnego. Najczęściej taki dylemat mają ludzie, którzy rozpoczynają swoją przygodę z chodzeniem na siłownię. Nie da się ukryć, że każdy z nas chce mieć piękne i szczupłe ciało. Aby jednak taki fakt mógł być możliwy, trzeba zatroszczyć się o regularne wizyty na siłowni. Tam można swobodnie wykonywać wszystkie ćwiczenia w pełni samodzielnie. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby skorzystać z pomocy trenera personalnego. Czy warto?
Największym plusem podjęcia takiej decyzji jest to, że taka osoba to fachowiec pierwszej klasy. Trener personalny ma odpowiednie papiery, a co najważniejsze umiejętności. W związku z tym, jego pomoc może okazać się bezcenna. Dzięki trenerowi personalnemu będziesz wykonywał dokładnie te ćwiczenia, które w danym momencie są Ci potrzebne. Wielu początkujących ma z tym kłopot. Wykonują oni zadania, które nie przyczyniają się do osiągania konkretnych celów. W końcu trochę inne ćwiczenia trzeba robić na pozbycie się tkanki tłuszczowej z okolic brzucha, a inne na bicepsy itd.
To jedna kwestia. Trener personalny to też osoba, która potrafi doskonale doradzić w aspekcie prawidłowego odżywiania. Jeśli jesteś dopiero początkującym zawodnikiem, to możesz jeszcze dokładnie nie wiedzieć, że prawidłowe wykonywanie ćwiczeń to nie wszystko. Liczy się też to, co na co dzień jesz. Szkoda czasu na korzystanie z diet wymyślonych przez anonimów w sieci. Lepiej wybrać potrawy zalecone przez trenera personalnego. Warto też dodać, że jest to osoba, która potrafi znakomicie zmotywować do działania.
Minusem posiadania trenera personalnego jest chyba to, że trzeba płacić dodatkowe pieniądze. Teoretycznie, to tylko jeden punkt, ale dla wielu osób najważniejszy. Niektórzy też twierdzą, że są trenerzy, którzy za bardzo wczuwają się w swoją rolę i nie potrafią indywidualnie podchodzić do swoich zawodników. Przez to ci się szybciej zniechęcają. Takie przypadki są jednak bardzo rzadko spotykane. Zazwyczaj bowiem trenerzy doskonale wiedzą, kiedy „dokręcić śrubę”, a kiedy nie.